Jesteśmy już półtora roku po przeprowadzce. A dzisiaj razem z Bet świętujemy rocznicę naszej przyjaźni. Bet była praktycznie jedyną osobą, która była dla mnie miła po przeprowadzce. Potem poznałam kilku naprawdę wspaniałych ludzi i o to jestem. Praktycznie w samej elicie szkoły. U nas w szkole jest tak, że elity dzielą się na żeńskie i męskie. Łatwo się domyślić, w której jesteśmy my. Razem z nami jest jeszcze Jessica, ale ona raczej ma swój świat i swoje kredki. Kocham ją, ale to z Bet łączy mnie więcej. Wracając.. Dzisiaj z Bet mamy swoją pierwszą rocznicę przyjaźni i z tej okazji wybieramy się na małą imprezkę do nocnego klubu. Mojej mamy nie ma, bo wyjechała na miesiąc miodowy ze swoim nowym mężem. Jack. Tak ma na imię. Jest naprawdę w porządku. Bardziej niż mój biologiczny ojciec. Z nim też się nawet dobrze dogaduję, ale odkąd jest z tą swoją "dziewuchą" i jej córką nie mam najmniejszej ochoty się z nim widywać. Zawsze zabiera je na te nasze "rodzinne" spotkania. A ja naprawdę chciałabym pobyć trochę czasu sam na sam z tatą. Tęsknie za nim i brakuje mi go trochę.
- Hej. - moja przyjaciółka wpadła do mojego pokoju jakby była u siebie. Ale to normalne. Zdążyłam się już do tego przyzwyczaić.
- Cześć. - odpowiedziałam ze słabym uśmiechem na twarzy.
- Co jest? - od razu zauważyła, że coś jest nie tak. Nie miałam ochoty kolejny raz opowiadać o tym jak brakuje mi taty i, że z mamą też nie mam najlepszych relacji, dlatego zasłoniłam twarz włosami.
- Nie mogę się zdecydować w co się ubrać na imprezę. - w jakiejś części to prawda, bo stałam w samym ręczniku przed szafą zastanawiając się jak się ubrać.
- Oh.. Ty to też masz problemy. - brunetka zaśmiała się i zaczęła poszukiwania mojego wieczornego stroju. W końcu po długich i męczących poszukiwaniach znalazłyśmy idealny strój. Miętowa sukienka do kolan, ślicznie opinająca, ale przy połowie ud rozchodząca się, do tego miętowe szpilki i czarna kopertówka. Tak. Taki strój odpowiadał mi idealnie. Ubrałam się i zwolniłam łazienkę przyjaciółce. Dziewczyna weszła do środka, a w tym czasie ja zaczęłam malować się na imprezę.
- Długo jeszcze?! - krzyknęłam, ponieważ moja ukochana przyjaciółka siedziała w łazience już od godziny i jeszcze nie zdążyła się ubrać, ponieważ jej ubrania cały czas leżą u mnie na łóżku.
- A będziesz taka kochana i podasz mi ubranie? - wiedziałam, że o to zapyta, ale bez słowa odpowiedzi wzięłam jej strój i ustałam przed drzwiami. Dwa razy zapukałam i wtedy brunetka mi otworzyła. - Dziękuje. - powiedziała i cmoknęła w powietrze.
Gdy dotarłyśmy w końcu do klubu ochroniarz poprosił o nasze dowody. Za każdym razem mnie to śmieszy. Ale bez słowa pokazałyśmy dowody i weszłyśmy do środka. Od razu uderzył we mnie smród alkoholu i papierosów. Najśmieszniejsze było to, że to bardzo wczesna godzina jak na ten klub, bo była dopiero 19, a ja już zauważyłam pijanych kolesi, i nie tylko, po rozrzucanych po kątach i wymiotujących co chwilę. Mimo tego niesfornego klimatu bawiłyśmy się świetnie. Miałyśmy swój stolik i za każdym razem gdy siadałyśmy ktoś podchodził i brał nas do tańca. W końcu wycieńczona tym wszystkim zamówiłam jakiś napój. Nie zdążyłam wziąć łyka i ktoś chciał wyciągnąć mnie do tańca. Nie miałam już siły, ale do stolika wróciła Bet i powiedziała, że przypilnuje mi picia, i żebym poszła. Zgodziłam się. Dopiero w tańcu zauważyłam kto poprosił mnie do tańca. To był Adam. ten dupek jeszcze śmiał pokazać mi się na oczy. Odepchnęłam go od siebie i sfrustrowana wyszłam z klubu. Brunet wybiegł za mną.
- Czy ty kiedykolwiek dasz mi wreszcie spokój?! - krzyknęłam wściekła na niego.
- Ale o co ci chodzi? Przecież to był tylko zwykły taniec. - ironiczny głos chłopaka doprowadzał mnie do szału.
- Jesteś żałosny. - powiedziałam.W tej samej chwili oczy chłopaka pociemniały, przyparł mnie do ściany.
- Nie waż się tak do mnie więcej mówić. - syknął mi prosto w twarz.
- Bo co? - zaśmiałam się. Wiedziałam, że doprowadzi go to do furii. I wtedy poczułam jak policzek zaczął mnie szczypać. Nie. To nie możliwe.
- Ty dupku! - wrzasnęłam. - Jak śmiałeś uderzyć mnie w twarz?! - nie umiałam się opamiętać, ale w oczach miałam łzy. nie chciałam przy nim płakać, więc splunęłam w jego stronę i uciekłam. Dobrze, że po drodze wzięłam torebkę, więc napisałam szybkiego sms'a do Bet, że źle się czuję i, że wrócę już do domu. Odpisała tylko, żebym bezpiecznie wróciła do domu. Schowałam telefon do torebki i zamiast skręcić w prawo do domu, skręciłam w lewo. Do najbliższego parku. Szłam 10 minut, aż w końcu stwierdziłam, że usiądę i trochę ochłonę. Wyciągnęłam papierosa z torebki i go odpaliłam.
- Taka ładna dziewczyna i pali? - usłyszałam za sobą męski głos. Szybko odwróciłam się w jego stronę, ale nikogo nie zauważyłam. Pomyślałam, że to muszą być jakieś cholerne halucynacje i, że już mi odbija.
- Ja wariuję. - powiedziałam na głos.
- Raczej nie. - usłyszałam w odpowiedzi. Ale znowu obracając się na wszystkie strony nikogo nie zauważyłam.
- To przestaje być śmieszne. - powiedziałam podniesionym tonem.
- Wiem. - odpowiedział głos i nagle zrobiło się ciemno.
mmm, zajebiste *.* dawaj następny, szybko, już chce! no!
OdpowiedzUsuńZapowiada sie super, nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu :)
OdpowiedzUsuńjesli jest taka możliwość to prosilabym o poinformowanie o nowym rozdziale na tt @czikahorana byłabym ogromnie wdzieczna :)
powodzenia w dalszym pisaniu ;*
Okej :) chętnie będę Cię informowała :)
UsuńAaa aaa już Kocham te ff jest Genialny^_^ nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :) szybkooo dawaj kolejny
OdpowiedzUsuń